Coś strasznego... :(
Siemka wszystkim...
Ten dzień zaczął się spoko. Byłam na dworku u babci i zaczęła się burza. Z pozoru nie tak ciężka, ale kiedy zaczęła pokazywać swoją ostrość, nie była już do zniesienia. Siedziałam akurat u przyjaciółki kiedy zrobilo się ciemno i lepiej nie mówić rozpętal sie tajfun... Wtedy to zrobiło sie strasznie.Naszczęście byłam z moimi p.... w domciu u Sońki... Nie tylko pioruny były straszne, lecz i sama burza.... A moj mały koleżka Przemek jeszcze nas straszyl... Ojojo to było straszne. Lecz niewiele później sie ona skończyła i było spoczko...
I TO JUŻ HAPPY END NOCI ;P
Postaram sie pisać wiecej...

digg it
del.icio.us